Podziękowania

Drodzy Czytelnicy „Tupotu”,

dziękujemy Wam za lekturę naszych recenzji, za wyrozumiałość, gdy podczas nocnych zmagań gubiliśmy przecinki i za Waszą niecierpliwość, gdy dopytywaliście o kolejne publikacje. Dziękujemy także za to, że licznie oglądaliście nasz Klub Festiwalowy i byliście aktywni, zadając pytania na czacie.

Dziękujemy również aktorom, których spektakle mogliśmy oglądać podczas tegorocznego festiwalu. Życzymy Wam wymarzonych ról i nowych wyzwań zawodowych. Cieszymy się, że mieliśmy możliwość spotkania i rozmowy z Wami w ramach Klubu Festiwalowego.

Specjalne podziękowania kierujemy do Pana Karola Włudarczyka z łódzkiej Szkoły Filmowej, który pomagał nam w organizacji Klubu Festiwalowego zapewniając wsparcie techniczne.

Czekamy na Wasze uwagi i opinie. Piszcie do nas na adres: tupot.gazeta@hotmail.com lub komentujcie nasze teksty bezpośrednio na blogu.

Do zobaczenia za rok!

Redakcja


Do tegorocznego „Tupotu” pisali:

Aleksandra Biegańska

Klaudia Cieślak

Paulina Drezniak

Julia Gawryszczak

Zofia Kędra

Sandra Kocoń

Joanna Królikowska

Aleksandra Łabędzka

Michał Bonifacy Mielnik

Klaudia Stępień

Anna Trynduś

Adrianna Wolińska

Weronika Żyła

Tegoroczne recenzje sprawdzali i cierpliwie poprawiali:

dr hab. prof. UŁ Małgorzata Budzowska i dr Piotr Olkusz.

ZŁOTA ŻYLETA

Złota Żyleta 2020 przyznana!

Przedstawiciele Studenckiego Koła Naukowego Teatrologów UŁ pojawili się na zakończeniu 38. Festiwalu Szkół Teatralnych, by wręczyć nagrodę Złotej Żylety. Jest to wyróżnienie, które przyznajemy jednej osobie, na scenie ostrej niczym brzytwa. Ekspresyjnej i wyrazistej. Przyciągającej uwagę widza.

Werble prosimy…

Złotą Żyletę 2020 przyznaliśmy Natalii Kujawie z warszawskiej Akademii Teatralnej za rolę Chinki w spektaklu „Przybysz” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka. Nagrodzonej życzymy wielu sukcesów w pracy zawodowej i dziękujemy za niesamowite teatralne wrażenia.

Werdykt 38. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi

Jury 38. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi w składzie:

Tomasz Konieczny – Przewodniczący, Iwona Bielska, Piotr Domalewski, Piotr Dzięcioł, Mariola Wiśniewska przyznało nagrodę: GRAND PRIX 38. FST w wysokości 15.000 złotych ufundowaną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zespołowi spektaklu:

„Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków w składzie:

Michał Balicki

Paweł Charyton

Aleksander Kurzak

Szymon Majchrzak

Weronika Malik

Monika Pawlicka

Kamil Piotrowski

Monika Rachwalak

Jakub Suwiński

Alicja Wojnowska

 Jury 38. FST przyznało trzy równorzędne GŁÓWNE NAGRODY AKTORSKIE w wysokości 3.000 złotych każda:

Kamilowi Piotrowskiemu za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Monice Pawlickiej za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Dominikowi Mironiukowi za rolę w spektaklach „Nie jedz tego! To jest na święta” w reż. Mariusza Grzegorzka i „Hamlet x 4” w reż. Waldemara Zawodzińskiego z PWSTviT w Łodzi

Jury 38. FST przyznało dziewięć równorzędnych NAGRÓD AKTORSKICH w wysokości 2000 złotych każde dla:

Moniki Rachwalak za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Weroniki Malik za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Szymona Majchrzaka za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Aleksandra Kurzaka za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Jakuba Suwińskiego za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Alicji Wojnowskiej za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Pawła Charytona za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Michała Balickiego za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

Gabrieli Bissinger za rolę w spektaklu „Święta Joanna” w reż. Moniki Strzępki z AST Kraków

Nagrodę w wysokości 2.000 zł za wrażenia audialne ufundowaną przez Grupę Toya dla:

Natalii Kujawy za wykonanie piosenki „W mojej ojczyźnie” w spektaklu „Przybysz” w reż. Wojciecha Kościelniaka z AT Warszawa

Jury 38. FST przyznało piętnaście równorzędnych WYRÓŻNIEŃ w wysokości 1000 złotych dla:

Justyny Fabisiak za rolę w spektaklu „Ustawienia ze świętymi czyli rozmowy obrazów” w reż. Agaty Dudy- Gracz z AT Warszawa

Katarzyny Obidzińskiej za rolę w spektaklu „Ustawienia ze świętymi czyli rozmowy obrazów” w reż. Agaty Dudy- Gracz z AT Warszawa

Barbary Liberek za rolę w spektaklu „Ustawienia ze świętymi czyli rozmowy obrazów” w reż. Agaty Dudy- Gracz z AT Warszawa

Patrycji Grzywińskiej za rolę w spektaklu „Przybysz” w reż. Wojciecha Kościelniaka z AT Warszawa

Małgorzaty Majerskiej za rolę w spektaklu „Przybysz” w reż. Wojciecha Kościelniaka z AT Warszawa

Magdaleny Bednarek za rolę w spektaklu „Pandemija” w reż. Agaty Biziuk z AT Warszawa

Anny Koniecznej za rolę w spektaklu „Pandemija” w reż. Agaty Biziuk z AT Warszawa

Aleksandry Samelczak za rolę w spektaklu „Święta Joanna” w reż, Moniki Strzępki z AST Kraków

Marii Pasek za rolę w spektaklu „N/ebo” w chor. Anny Godowskiej z AST Kraków Filia Bytom

Piotra Czarnieckiego za rolę w spektaklu za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Macieja Stuhra z AST Kraków Filia Wrocław

Magdaleny Gładysiewicz za rolę w spektaklu „Golem” w reż. Konrada Dworakowskiego z AST Kraków Filia Wrocław

Miłosza Majchrzaka za rolę w spektaklu „Golem” w reż. Konrada Dworakowskiego z AST Kraków Filia Wrocław

Irminy Liszkowskiej za rolę w spektaklu „Nie jedz tego! To jest na święta” w reż. Mariusza Grzegorzka z PWSFTviT w Łodzi

Julii Chatys za rolę w spektaklu „Hamlet x 4” w reż. Waldemara Zawodzińskiego z PWSFTviT w Łodzi (obsada 1, 2)

Krzysztofa Oleksyna za rolę w spektaklu „Hamlet x 4” w reż. Waldemara Zawodzińskiego z PWSFTviT w Łodzi

Jury 38. FST przyznało NAGRODY SPECJALNE:

Nagrodę im. Jana Machulskiego „Bądź orłem, nie zniżaj lotów” w wysokości 100 USD dla:

Jana Butruka za rolę w spektaklu „Hamlet x 4” w reż. Waldemara Zawodzińskiego , PWSFTviT w Łodzi ( obsada 1)

Dwie nagrody w wysokości 2.000 zł każda, ufundowane przez Opus Film dla aktorów, których chcielibyśmy oglądać na ekranie telewizyjnym i filmowym dla:

Julii Szczepańskiej za role w spektaklach „Hamlet x 4” w reż. Waldemara Zawodzińskiego z PWSFTviT w Łodzi (obsada 1) i „Nie jedz tego! To jest na święta” w reż. Mariusza Grzegorzka z PWSFTviT w Łodzi

Michała Balickiego za rolę w spektaklu „Inni ludzie” w reż. Pawła Miśkiewicza z AST Kraków

NAGRODY SPECJALNE 38. Festiwalu Szkół Teatralnych:

Nagroda Kapituły Związku Artystów Scen Polskich „Deska Sceniczna” – za wyrazistą osobowość aktorską dla:

Małgorzaty Majerskiej za role w spektaklach „Hymny” w reż. Anna Smolar oraz „Przybysz” w reż. Wojciech Kościelniak z AT Warszawa

Nagroda Łódzkich Dziennikarzy dla:

Dominika Mironiuka za rolę w spektaklach „Nie jedz tego! To jest na święta” w reż. Mariusza Grzegorzka i „Hamlet x 4” w reż. Waldemara Zawodzińskiego z PWSTviT w Łodzi

Nagroda miesięcznika kulturalnego „Kalejdoskop” – „za kulturę słowa” dla:

Dominika Mironiuka za rolę w spektaklach „Nie jedz tego! To jest na święta” w reż. Mariusza Grzegorzka i „Hamlet x 4” w reż. Waldemara Zawodzińskiego z PWSTviT w Łodzi

Nagroda im. Michała Pawlickiego dla:

spektaklu „PandemiJa” w reż. Agaty Biziuk z AT Warszawa Filia w Białymstoku

Dyrektora Teatru Nowego w Poznaniu dla:

spektaklu „Innych ludzi” w reż. M. Stuhra z AST Kraków Filia Wrocław

Porwani w jasny dzień

Nie jedz tego! To jest na święta!, reż. Mariusz Grzegorzek, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi

fot. Aleksandra Pawłowska

Tak właśnie czuć się mogą widzowie po obejrzeniu Nie jedz tego! To jest na święta!. Spektakl zabiera ich bowiem w pokręconą podróż między mediami i formami, przechodząc z  tragizmu w komizm i z powrotem. Czerpiąc z wielu źródeł, pomysłów i przeżyć, aktorzy zaserwowali widzom niezapomniane widowisko, które kipi świeżością. 

Telewróżki, kosmici, manipulatorzy, policjanci, muzykanci – plejada postaci przewija się przez scenę niczym na paradzie; każdy dostaje swój segment i prezentuje się w unikatowym stylu. Ta opowieść nie jest linearna, za to płynna. Jedynie różne prądy i wiry porywają widza w najmniej oczekiwanych momentach, kiedy ten już zaczyna czuć się komfortowo na pokładzie głównej, jakby się miało wydawać, historii. Szkieletem przedstawienia zdaje się być przecież dokument Uprowadzona, który przywodzi na myśl tak popularne ostatnimi czasy dokumenty true crime, które zalewają wszystkie platformy po kolei. Nic w tym dziwnego, skoro sam segment jest wzorowany na prawdziwej historii, która jest równie pokręcona i pełna nagłych, hollywoodzkich zwrotów akcji, jak to pokazano w przedstawieniu. 

Aktorzy wymieniają się rolami tak sprawnie, iż w pierwszym momencie można się nie zorientować, że postać grana jest przez inną osobę. Poradzili sobie świetnie, utrzymując dramaturgię poszczególnych postaci. Na szczególną uwagę zasługują aktorzy, którzy po kolei przejmowali rolę Brajana oraz aktorki grające Suzi. Dwie ,najważniejsze dla Uprowadzonej, postaci? Aleksander Rudziński w swojej grze pokazał widzom, że za niepozorną twarzą może kryć się niebezpieczny przestępca, a Michał Włodarczyk przeszywał widownię spojrzeniem aż do szpiku kości, od razu sygnalizując, że Brajan nie jest tak przykładnym sąsiadem, na którego się kreuje. 

Nie jedz tego! To jest na święta! jest, jak głosi strona Festiwalu Szkół Teatralnych „przerażającą, romantyczną, tragiczną, komiczną, science-fiction, kowbojsko-detektywistyczną opowieścią”, która, niczym niezawodna Tardis Doktora Who, przenosi widza do innego wymiaru. Zabieg ten ma na celu sprawić, by doświadczył on czegoś, co mimo pozornie znanej mu formy – czy to teatralnej, czy telewizyjnej – jest całkiem innym, nowym przeżyciem. Z pewnością warto więc zaufać wprowadzającemu nas w ten spektakl Dominikowi Mironiukowi, usiąść wygodnie i dać się porwać historii. Wiem jedno: ja na pewno tego nie żałuję. Wręcz przeciwnie, z chęcią dałabym się porwać jeszcze raz.

Anna Trynduś


Najlepsza rola spektaklu: Sylwia Gajdemska

Czy na pewno wzięliście państwo dziś tabletki?

Nie jedz tego! To jest na święta!, reż. Mariusz Grzegorzek, Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna, Telewizyjna i Filmowa w Łodzi

fot. Aleksandra Pawłowska


Na podstawie tytułu spektaklu można spodziewać się przedstawienia o świątecznej tematyce, ze scenami wyjętymi z domowego zacisza. Nic bardziej mylnego. Nie zobaczycie tu ciepła rodzinnego, świętego Mikołaja, strojenia choinki, czy głośnego rozpakowywania prezentów. Jedyne, w czym ten spektakl nawiązuje do świąt, to rozmaitość scen i tematów, porównywalna z różnorodnością dań podawanych na wigilijnym stole. Mamy tu wątki apokaliptyczne, uprowadzenie, program przedstawiający pracę drogówki, sesję ezoteryczną, a także miłość, nienawiść i czyste szaleństwo. Istna sceniczna mozaika tematów, motywów i postaci. A zarazem niebywale podobna do tej, którą znamy, skacząc znudzeni po kanałach telewizyjnych

Nie jedz tego! To jest na święta! to opowieść, którą ciężko sklasyfikować. Co więcej, często wręcz torturuje widza scenami, raz po raz prezentując sytuacje, których nikt się nie spodziewał i które z zaskoczenia smagają nas niewidzialnym batem. A przecież na samym początku widzowie zostają ostrzeżeni przez Dominika Mironiuka, który pyta, czy na pewno wszyscy zażyli swoje tabletki. O, święta naiwności! Początek przecież wydawał się tak bardzo niewinny, kiedy to wszyscy otrzymali zaproszenie do estetycznego świata sztuki, by za chwilę zostać złapanymi za kark i przygniecionymi twardym buciorem do podłogi. Po krótkim, nieco zaskakującym wstępie, na scenie pojawiają się pozostali aktorzy: Sylwia Gajdemska, Irmina Liszkowska, Julia Szczepańska, Janek Napieralski, Dorota Ptaszek Wiktor Piechowski, Aleksander Rudziński, Dominika Walo i Michał Włodarczyk. Wszyscy ubrani w białe kostiumy, przysłonięte przezroczystym plastikiem, zawierającym kartki z imionami. Co jakiś czas aktorzy zamieniają się rolami, zmieniając napisy na piersiach, i odgrywają kolejne historie, pozostawiające widza w emocjonalnym dyskomforcie. Pełno tu scen rozpaczy, gniewu i szaleństwa, w których aktorzy wypadają tak przekonująco, że aż ma się wrażenie, że to prawdziwy, a nie zagrany obłęd. Nawet chwila ciszy wydaje się tu niezręczna, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy jest to cisza przed burzą, czy może coś jeszcze innego. Wiele scen wydaje się owianych tajemnicą, o których strach wspominać nawet w kuluarach.

Sporo jest w tym spektaklu nawiązań do znanej kinematografii. To kolejny element, który wzbogaca przedstawienie, czyniąc je bardziej intrygującym. Detektyw przypomina agenta Coopera z Miasteczka Twin Peaks (reż. David Lynch), policjanci wraz z zatrzymanymi wpasowują się w klimaty filmów Wojciecha Smarzowskiego, natomiast kilka postaci nosi cechy bohaterów z filmu Funny Games (reż. Michael Haneke), – co widać już po samych gestach czy wyglądzie postaci.

Spektakl jest pewnego rodzaju poligonem – niesie ze sobą różne wyzwania. Niekiedy można dostać zadyszki. Następnie z poligonu widz trafia prosto na pole minowe, gdzie tyka bomba, o której przerażająco mówią główni bohaterowie. Jednak przede wszystkim Nie jedz tego!… to gabinet luster, w którym można przyjrzeć się zniekształconym i nienaturalnym sensom. Dopiero po czasie widz jest skłonny do zadania sobie pytania: czy to aby na pewno krzywe zwierciadło, czy może lustro, w którym odbija się nasza rzeczywistość.

                                                                                                                      Aleksandra Łabędzka

Najlepsza rola spektaklu: Dominik Mironiuk

Atęiwś an tsej ot oget zdej ein

Nie jedz tego to jest na święta, reż. Mariusz Grzegorzek, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi

fot. Aleksandra Pawłowska

Nie jedz tego to jest na święta z uśmiechem porządnie przetrzepie widza emocjonalnie i wizualnie. Rozczłonkowując ciało, spali wszelką nadzieję, aby następnie całą tę masę złożyć do kupy. Ową ludzką papę uformuje w kulkę, którą walnie kijem bejsbolowym. Kiedy ciało zmieni swój kształt pod wpływem uderzenia, jeden z aktorów pośpieszy z pomocą. Pogłaszcze po głowie, posadzi na widowni i zaśpiewa piosenkę. Papa powoli wróci do swojej pierwotnej formy. Wkrótce ponownie spektakl podda widza torturom, które on sam przyjmie z przyjemnością i tak przez dwie godziny dwadzieścia minut.

Niezwykle groteskowy spektakl łączy elementy animacji i dramatu, kicz, komizm, sprawy społeczne, telewizję i widowisko, stając się niezwykle złożoną historią. Można w niej grzebać, szukać kolejnych znaczeń, kłócić się o to, co jest najważniejsze ,a i tak zawsze znajdzie się ten jeden szczegół, nadający zupełnie nowy kontekst opowiadanej historii. Spektakl pozostaje na długo w głowie, wciąż rozgrywa się za zamkniętymi powiekami i wędruje z ust do ust.

Chociaż aktorzy ze wszystkich sił próbują przekazać historię w sposób zrozumiały, to i tak, nawet jedna z postaci sama przyznaje w pewnym momencie, nie wie, o co chodzi. Bohaterowie spektaklu są stali, natomiast aktorzy wciąż się reorganizują. Miedzy kolejnymi scenami zamieniają się rolami utrzymując poziom emocjonalny danej postaci – dzięki temu unikają niepotrzebnego chaosu. Jednocześnie wydarzają się epizodyczne wzloty bohatera za pośrednictwem jednego konkretnego odtwórcy roli. Dorota Ptaszek – dała wzruszający popis wcielając się w Suzi. Kiedy aktorka miała się rozpłakać, wykonała coś, co do tej pory widziałem tylko u doświadczonych aktorów. Ze wszystkich sił starała się nie popłakać, tuszować każdą niewymuszoną łzę, dzięki czemu ładunek emocjonalny rozlewał się po całej scenie, utrzymując wysokie napięcie. Michał Włodarczyk jako Brajan bez problemu dostałby angaż w filmie Funny Games. Michaela Henekego). Jego spojrzenie jest jak laser – wbija się głęboko w duszę wyciągając z niej najczarniejsze, zakazane fantazje. Ma w sobie platoniczną erotykę, która niesie ze sobą świadomość bólu i cierpienia, ale jednocześnie przyciąga i każe przy sobie pozostać. Janek Napieralski, który ulepiony jest jakby z aktorskiej gumy, wciela się w kolejne postacie przejmując od kolegów ładunek emocjonalny postaci,jednocześnie dodając do niego własne, drobne szczególiki. Sam każdej epizodycznej postaci nadaje wyrazisty charakter i właśnie dzięki tej różnorodności nie pozwala o sobie zapomnieć. Wyczekiwałem jego pomysłów na postacie za każdym razem, kiedy pojawiał się na scenie.

W tym chaosie znajduje się telewizyjny porządek odwołujący się do zasady: film –  reklama – dalsza część filmu – reklama… a co jakiś czas znudzony podmiot przełącza reklamy na wiadomości. Oczywiście, nic nie jest idealne, między wiadomościami a główną fabułą leciała muzyczka rodem z programu Malanowski i partnerzy. Rejestracja spektaklu wykorzystała też montażowe środki stylistyczne, które nie pozwalały mi zapomnieć, że festiwal odbywa się online. Nagranie zaczęło aspirować do tworu filmowego, a nie, w miarę możliwości, obiektywnego spisu wizualnego spektaklu.

Nie jedz tego to jest na święta nie pozostawia po sobie obojętności. To spektakl, na który chce się przyjść ponownie i po którym chce się spisywać kolejne interpretacje do małego zeszytu, który zaczyna aspirować do artystycznego pamiętniczka. Aktorzy są piękni w każdym wymiarze, a jest ich dziesiątka. Wymiarów zaś jest co najmniej pięć razy więcej. Dziękuję wam z całego serca, po tym spektaklu na pewno nie zasnę zbyt szybko.

Michał Bonifacy Mielnik

Najlepsza rola spektaklu: Janek Napieralski 

Na kogo padnie, na tego obłęd

Hamlet x 4, reż. Waldemar Zawodziński, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi  – II obsada

fot. Aleksandra Pawłowska

Mówi się, że klasyki nigdy za wiele, jednak cóż to za inscenizacja, w której Ofelia ma dredy i tatuaże, królowa Gertruda popija sobie whisky z ulubionej szklaneczki, a w tle chór aktorów bębni w beczki z trupimi czaszkami. Otóż jest to inscenizacja, na którą warto było czekać.

Aktorzy nawet przez chwilę nie brzmią nienaturalnie i można odnieść wrażenie, że jest się aktywnym obserwatorem, podążającym za postaciami. Nie ma tu sztuczności gestów, wymuszonego pozowania czy trywialności w wypowiadaniu znanych wersów Szekspirowskiego dramatu. Tytułowy Hamlet (grany przez Dominika Mironiuka, Krzysztofa Oleksyna i Jana Butruka) posiada cztery różne wcielenia – jego świadomość i odbiór rzeczywistości rozbiegają się w cztery strony świata. Każdy mówi o obłędzie Hamleta, choć czasem wydaje się, że to wszyscy, poza nim, wpadli w obłęd. Swoje szaleństwo sugestywnie rozgrywa popadający w żądzę władzy Klaudiusz (Hubert Kowalczys), uciekająca w alkohol i często niepanująca nad sobą Gertruda (Viktoria Zmysłowska), a także rozchwiana emocjonalnie Ofelia (Julia Chatys). Michał Włodarczyk, który brawurowo wcielił się w postać Poloniusza, nadał tej postaci nowy wymiar. Ojciec Ofelii został przedstawiony jako silna osobowość, mrożąca krew w żyłach spojrzeniem i wgniatająca w fotel swoim głosem. Podobny rys wyrazistości zyskała postać Laertesa (Mikołaj Bartosiewicz).

Beczki pełne toksycznych odpadów i wybijany na nich rytm akcentują, w jak bardzo toksycznym świecie poruszają się bohaterowie. Trudno nie popaść w szaleństwo, gdy wzajemne relacje skażone są żądzą władzy lub zemsty i nieustanną walką nie tylko z innymi, ale również z samym sobą. Dlatego to właśnie szaleństwo staje się głównym bohaterem tego spektaklu, ukazanym w różnych jego wariantach. Rozbity na cztery głosy Hamlet uwydatnia swoje wewnętrzne rozdarcie, a nagość Ofelii przywołuje zarówno konteksty niewinności, jak i pożądania, których splot i odrzucenie prowadzi bohaterkę do samounicestwienia. To Hamlet rozpisany w siatce obłędu i przerysowań, zmultiplikowany tak, jak multiplikuje się szaleństwo toksycznego świata.

Aleksandra Łabędzka

Najlepsza rola spektaklu: Michał Włodarczyk

Zatrute królestwo

Hamlet x 4, reż. Waldemar Zawodziński, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi  – II obsada

fot. Aleksandra Pawłowska

Zatruty, zepsuty, ponury, pełen czerni i czarnych charakterów – w skrócie właśnie taki jest zamek króla Danii. Zarówno u Szekspira, jak i u Waldemara Zawodzińskiego – z tym, że w spektaklu zdecydowanie bardziej dosłownie.

Nie ma tu pięknych szat i wytwornie urządzonych komnat. Jest za to czerń i pustka, a jedyny blask zdaje się wprowadzać pojawiający się duch zmarłego króla. Z jednej strony ten blask to przejaw prawdy, a z drugiej oznaka opętania. Hamlet (Dominik Mironiuk), ubrany na biało, rozmawia z duchem i jednocześnie przemawia jego słowami, które wyrzuca z siebie pełen cierpienia i szału. Pojawiający się duch oraz własne przemyślenia Hamleta nie pozwalają mu pogodzić się z dziwną śmiercią ojca. Zrobi wszystko, by dotrzeć do prawdy, upokorzyć stryja (Hubert Kowalczys) i rozliczyć się z matką (Viktoria Zmysłowska), która wzbudza w nim wstręt i odrazę. Jednak i ona wcale nie jest z siebie dumna, wręcz przeciwnie – uwikłana w nikczemny plan Klaudiusza, zdaje się być tylko pionkiem w jego grze. 

Zawodziński zdecydował się obsadzić w roli Hamleta kilku aktorów nie tylko po to, by dać im szansę ją odegrać. Poszczególne wcielenia prezentują przeróżne emocje, które targają głównym bohaterem. Te wcielenia są maskami, które nakłada Hamlet, by docierać do prawdy i konfrontować się z zakłamanym światem, w którym przyszło mu żyć.

Dodatkowe napięcie buduje chór dworzan, wybijający rytmy na żelaznych beczkach i dzieląc w ten sposób spektakl na części. Są to rytmy dynamiczne, waleczne i wciągające, odzwierciedlające sytuacje, dla których są interludiami. Beczki oznaczone są symbolem trupiej czaszki, jakby zawierały truciznę, która się rozlała, zatruwając królestwo i dusze nim rządzących.

Aleksandra Biegańska

Najlepsza rola spektaklu: Dominik Mironiuk, Viktoria Zmysłowska

Mokrość zmysłów

Hamlet x 4, reż. Waldemar Zawodziński, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi  – I obsada

fot. Aleksandra Pawłowska

Cielesność, lepkość i ludzka nagość, jak parujące ciepło unoszą się nad sceną. Ciało jest wszystkim, słowa tylko pustką, w zasadzie mogłoby ich nie być. Twarz, zwierciadłem duszy, tylko ona jest prawdziwa, bo samym ustom nie wolno już wierzyć. Ich obrzydliwość jest pociągająca, kusi i zwodzi, lecz to ciało ponosi konsekwencje za ich rozwiązłość.

Intensywność przeżycia oparta na chorych współzależnościach. Skomplikowane układy złożone z miłości, zemsty i szaleństwa – ich obślizgłość jest niesmaczna, a zarazem tak dojmująco prawdziwa, że aż da się ją dotknąć.

Klaudiusz (Dominik Mironiuk) – pożądliwość i brutalność wypisuje się na twarzy – łagodność jego słów nie jest w stanie uleczyć konwulsji ciała. Wargi trzęsące się od kłamstwa, oczy przepełnione strachem i zaciśnięte gardło. A mimo to wciąż słychać potok słów, płynący wraz z nurtem krzyku.

Gertruda (Julia Szczepańska) – pusta matczyna miłość skropiona alkoholem, zasłania się bezradnością, niewiedzą i żałobną czernią. Luksusowa obojętność wypełnia jej szaleństwo. Świadomość niewygody tej prawdy, nie pozwala jej na szczerość wobec samej siebie.

Poloniusz (Jan Butruk) – ojcowska władczość wypełnia jego ciało. Unosi się męską dumą, choć mówi słowami przyjaciela. Mądrości zdają się niczym, wobec niechęci zrozumienia.  Przerasta go potrzeba kontroli, każdy ruch ciała jest nią podyktowany.

Ofelia (Julia Chatys) – wyobraźnia rysuje ją jakby chodziło o delikatny polny kwiat. Nie można jednak dać się zwieść myślom mylącym Ofelię z wątłą rośliną: przecież ona urzeczywistnia się w postaci skały mlecznej, krusząc się z szaleństwa pustki miłości swojej.

Muzyka transowa, rytualne bębny i chóralny śpiew. Cała forma wyostrza nasze zmysły do granic możliwości. Minimalizm sceny pozostawia wolną przestrzeń, którą wypełnia agresywna emocja. Przeszła na mnie z całą swoją lepkością. Bliskość fizyczna aktorów tak silnie przyciągająca, tak agresywna, że czuć ich krople potu. Ręce zwilgotniały, a przez gardło z trudem przełykam ślinę. Wszystko tak szalenie dynamiczne, że aż wyczerpujące.

Julia Gawryszczak

Najlepsza rola spektaklu: Dominik Mironiuk, Julia Szczepańska, Jan Butruk, Julia Chatys

Hamlet, jaki jest, każdy widzi

Hamlet x 4, na podstawie dramatu W. Szekspira, reż. Waldemar Zawodziński, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi  – I obsada

fot. Aleksandra Pawłowska

Hamlet w wykonaniu aktorów łódzkiej Filmówki jest Hamletem bardzo klasycznym, nawet jeśli na początku może sprawiać inne wrażenie. Bo co z tego, że postaci noszą kostiumy dla nas współczesne, jeśli żaden z czterech Hamletów nic o współczesności nie mówi? We wszystkich historiach rodzinnych tragedii, walki o władzę i powolnym popadaniu w szaleństwo brakowało mi jakiegoś odniesienia, odpowiedzi na pytanie, po co nam właściwie dzisiaj postać Hamleta.

Hamlet w interpretacji Waldemara Zawodzińskiego staje się spektaklem o władzy. O determinacji, bezwzględności, ofiarach, które wydają się konieczne. Napięcie na linii Hamlet (Hubert Kowalczys, Mikołaj Bartosiewicz, Michał Włodarczyk) – Klaudiusz (Dominik Mironiuk) jest niemal namacalne. Niezrozumienie, żal i bunt Hamleta ścierają się z wyrachowaniem, chłodnym umysłem i opanowaniem Klaudiusza. I w całym swoim zapatrzeniu w siebie obaj bohaterowie zdają się nie zważać na tragedie, które się przez nich rozgrywają. Poloniusz (Jan Butruk) to przecież nic nie znaczący pionek. Ofelia (Julia Chatys) nie jest ofiarą Hamleta ani Klaudiusza, tylko własnego szaleństwa. Gertruda (Julia Szczepańska) to ofiara przypadkowa, ale przecież się zdarza. Laertes (Krzysztof Oleksyn) ginie, mszcząc się, bo sam tego chciał. Właśnie. Przecież zawsze się znajdzie się jakieś wyjaśnienie, odsuwające winę od winnych.  

Ze spektaklem Hamlet x 4 mam taki problem, że nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobał. Trzy godziny minęły naprawdę szybko. Zachwyciła mnie Ofelia, zadziwiająco prosta (tj. nieegzaltowana) w swoim szaleństwie. Urzekła mnie Gertruda, roztrzęsiona i wycofana, ale cały czas dumna. Ogromne współczucie wzbudził Laertes, który stracił i ojca i siostrę, a potem sam zginął, chcąc ich pomścić. W przedstawieniu jest dynamika, jest rytm, chwilami wręcz transowy. Minimalistyczna scenografia jeszcze mocniej skupia uwagę na samych aktorach. Tylko że ani jeden Hamlet nie powiedział mi nic nowego. A było ich aż czterech.

Weronika Żyła

Najlepsza rola spektaklu: Julia Chatys, Julia Szczepańska, Krzysztof Oleksyn